Hej! Jak w tytule. Praktycznie cały dzień poświęciłam na naukę matematyki. Dopiero popołudniu odwiedziłam Mc. Za to wczorajszy dzień był zdecydowanie bardziej zróżnicowany. Najpierw miasto, potem dziewczynyęwpadły do mnie. Gra w "Kocham Cię, Polsko" i zawsze jest ciekawie :P Praktycznie codziennie pisze jeden rozdział, poza tym trochę wzięłam się za szkołę, przeczytałam wspaniałą książkę, spotykam się z przyjaciółmi. Z pewnością nie nudzę się. Choć czasem wymagałabym od życia więcej...
Tak, często narzekamy. Pragniemy spełnienia marzeń, wszystkiego, czego sobie tylko zażyczymy. A brakuje nam cierpliwości, pracy nad sobą i swoim losem. On jest w naszych rękach, wyjdźmy czasem szczęściu naprzeciw i przestańmy się stale tylko nad sobą użalać. Z drugiej jednak strony: co gdyby każdy był ze wszystkiego zadowolony, nie chciał nic zmieniać, poprawiać? Stalibyśmy się tylko zwykłymi zjadaczami chleba, bez pasji, marzeń, celów, wyższych idei. Właśnie ten ludzki pierwiastek: nieustanna ochota na zmienianie czegoś, dążenie do perfekcji: właśnie to powoduje nasze zmiany na lepsze, zastanawianie się nad sensem życia, naszym istnieniem. To wywołuje refleksje, a to znów czyni człowieka istotą wyjątkową, z moralnością, umysłem, gotowym do podejmowania, nawet ciężkich decyzji. A przecież życie to tor przeszkód i tylko od nas zależy, jak wyglądał będzie nasz wynik. Jednak czy zawsze warto o wszystko walczyć? Zawsze dążyć do ideału? Może czasem należy poddać się przeznaczeniu, "wrzucić na luz", odstresować i przyglądać się przebiegowi wypadków? Może reakcja jest potrzebna dopiero, gdy dzieje się źle. Jedno jest pewne: życie to tor przeszkód, ale także cos niesamowitego, niewytłumaczalnego, na co nie ma przepisu. Dlatego ile bym nie zadała sobie pytań i tak nie odnajdę jednoznacznej odpowiedzi. Może po prostu znaleźć złoty środek? A może po prostu wyważyć serce i rozum, zawsze być sobą i nigdy nie zatracić w sobie tej tajemniczej cząstki dziecka....
"It started out as a feeling Which then grew into a hope Which then turned into a quiet thought Which then turned into a quiet word"
Hej Wam! Na dworze straszny mróz, dlatego cały wczorajszy dzień spędziłam w domciu. Z tego też względu postanowiłam, że nie dodam posta, gdyż nie miałabym o czym w nim pisać. Na szczęście trochę czasu wolnego poświęciłam na matematykę i tym sposobem przerobiłam pierwsze cztery tematy. Jeszcze tylko dwa, niestety najtrudniejsze i będę w miarę przygotowana na zbliżający się wielkimi krokami sprawdzian.
Dzisiejsze przedpołudnie także przesiedziałam w domu, jednak popołudnie było dość... śmieszne :P
Nie wiem jakim cudem minął już pierwszy tydzień ferii. Niestety, stale brakuje mi czasu na załatwienie wszystkich spraw. W poniedziałek i wtorek wychodziłam na miasto i wracałam najwcześniej koło 11, zanim cokolwiek "ogarnęłam" była 12. Potem musiałam odwiedzić komputer, trochę posprzątać w domu, a popołudnie spędzałam z przyjaciółmi. I czas płynął nieubłaganie. Tak więc liczę, że przyszły tydzień będzie mniej zabiegany. :)
Tak trudno mi wszystko pogodzić. Przypominam sobie dzieciństwo, kiedy godziny się dłużyły i porównuję z teraźniejszością: gdzie stale trzeba rozdzielać czas między jednymi a drugimi, znaleźć także chwilę na obowiązki i naukę, a co dopiero dla siebie...
Jestem jednak z siebie dumna, ponieważ powróciłam do pisania. To tutaj nie jest co prawda jakimś wielkim wyzwaniem literackim, ale zawsze coś. Poza tym, kontynuuję mój "cykl opowiadań", a wczoraj powstało kolejne "coś wierszopodobne". Cieszę się, bo... chyba właśnie to jest moja pasja, której od zawsze poszukiwałam. To daje mi spokój, radość, pewną dawkę energii i optymizmu. Gdy siadam przed klawiaturą komputera i puszczam wodzę fantazji, zamykam się w innym świecie. Żyję w równoległej, jakże dziwnej, ale i pięknej rzeczywistości. To daje wytchnienie i nieprawdopodobną satysfakcję. Zazwyczaj przy okazji tworzenia, jeśli można tak nazwać ten proces, mam czas do zastanowienia się nad samą sobą. Gdy kreuje jakąś postać, zastanawiam się, jaką chciałabym ją widzieć. Wtedy też dostrzegam, jak wiele wad mam ja sama i jak wiele zmienić powinnam. Natomiast wiersze to jeszcze głębsze poznanie siebie, przelanie własnych uczuć, emocji i spostrzeżeń na papier. W tym co piszesz jest cząstka Twojej duszy, Twojego prawdziwego widzenia świata, buntu lub radości: Ciebie w najczystszej postaci.
Hm, to brzmi całkiem nieźle, trochę górnolotnie i patetycznie, jakby pisała to wszystkowiedząca, starsza pani. A to, co piszę ja, wcale nie ma w sobie jakiejś wspaniałej iskry, nie jest niczym ponadczasowym, wyjątkowym czy odkrywczym. Po prostu jest i nie zaprzestanę pisać, skoro sprawia mi to taką przyjemność. :)
A teraz chyba już czas na mnie. Chcę dziś dopisać kilka rozdziałów i zacząć czytać pewną książkę, ponoć dość ciekawą.
Do jutra?
Witam, witam! :)
Mamy środę, po godzinie 21. Od trzech dni trwają ferie, ja piszę pierwszy post na tym blogu, a głowa pęka mi z bólu.
Przede mną jeszcze dwa tygodnie spokoju i odpoczynku. Dwa tygodnie i sporo wolnego czasu. Nie tak wiele, by móc się czymś na poważnie zająć, jednak na tyle dużo, żeby coś zmienić, poprawić, ulepszyć...
Plany były ambitne. Od poniedziałku Asia miała pracować nad organizacją, walczyć z lenistwem i złymi przyzwyczajeniami. Miała uporządkować swój, jakże niepoukładany, żywot. Skończyło się jednak (a może zaczęło?) porządkami w szafie. Hm, w sumie dobre i to. Cokolwiek pożytecznego, a i sporo pracy kosztowało. Może JUTRO? Może od jutra wprowadzę nowe zasady? Tak, zadbam o lepsze rozplanowanie czasu, popracuję nad chemią i matematyką :)
Co do tytułu bloga: w moim przypadku randkowanie tylko ze szczęściem :P Ale już z tytułu powinniście wywnioskować, iż nie będzie to kolejny blog z serii "Jakie to życie jest złe i niedobre. Jakim jestem pechowcem" Otóż nie, moi drodzy! Owszem, nie na wszystko mamy wpływ, ale w większości to my decydujemy jak potoczy się nasz los. Co do samej idei bloga: będzie to połączenie krótkich sprawozdań z mojego życia, ale i refleksji. Bo filozofować lubię, i to bardzo. Mój poprzedni blog właśnie na tym głównie się opierał i, zaskoczę Was, było kilkanaście osób zainteresowanych właśnie takim stylem wypowiedzi. Od czasu do czasu pojawiać się może będą jakieś zdjęcia i, obowiązkowo, ciekawe piosenki. Staram się nie ograniczać do jednego stylu, więc muzyka powinna trafiać w różne gusta.
Część sprawozdaniowa? Wstałam rano, ruszyłam na miasto, kupiłam sukienkę. Popołudnie spędzone z przyjaciółką. Wróciłam do domu, standardowo odwiedziłam facebooka, rozbolała mnie głowa i postanowiłam się zdrzemnąć. Jak to w moim przypadku, dzień nie obył się bez obrażeń, wstając z łóżka zahaczyłam o jego kant, upadając uderzyłam kolanem o uchylone drzwi. Hm, piękny siniak gotowy....
Chyba już lecę. :) Z pewnością napisze jeszcze jutro :)